Menu

Zachodny do tablicy

Futbol analitycznie, statystycznie i konkretnie - na tablicy Michała Zachodnego.

Co potrafi Piast Gliwice...

mzachodny

...i dlaczego więcej, niż każdy z Was myśli?

Wiele już pisano o tym, jak agresywnie potrafi grać Piast Gliwice Radoslava Latala. Wiedzieliśmy to w wygranych meczach z Lechem Poznań i Legią Warszawa, gdy to imponujący pressing zapewniał im akcje i pochwały obserwatorów. Jednak mądrość drużyny lidera Ekstraklasy wynika z wielu innych aspektów taktycznych. Zresztą bardzo rzadko Śląsk Wrocław na własnym boisku wypada gorzej pod tym względem od drużyn przyjezdnych.

Gdybym miał wskazać na największą siłę Piasta, to powiedziałbym, że jest nią równowaga w tak wielu elementach - między atakiem a obroną, między posiadaniem a bronieniem się, między pressingiem wysokim i niskim, między zawodnikami świetnymi a tymi słabszymi w zespole Latala.

Właśnie: może najwięcej pochwał powinno być kierowanych w stronę Radoslava Latala? Już pisałem o tym z czego wynika taki styl gry Piasta, skąd czeski szkoleniowiec czerpie inspiracje, ale sam mecz ze Śląskiem również jest doskonałym materiałem do analizy. Zwłaszcza pierwsza połowa, w której lider Ekstraklasy zdecydowanie dominował (61 proc. posiadania piłki!) i pokazał klasę ponad utarte opinie o solidnej defensywie oraz przebłyskach w ofensywie.

Wracając do równowagi - z ciekawości przeglądałem raport statystyczny InStat Ekstraklasy po ośmiu kolejkach. To co uderzało w kontekście Piasta, to fakt, że mają najwyższą średnią długich podań w lidze. Tego kompletnie nie widać w ich grze, zresztą też jest różnica w rozumieniu długich kopnięć i podań. W wypadku Piasta, mając tak inteligentnych zawodników w środku pola, należy mówić o tym drugim przypadku.

A jak przedstawić równowagę między obroną i atakiem? Po ośmiu kolejkach Hebert należał do czołówki ligowej pod względem wygranych pojedynków defensywnych, Nespor z kolei był drugim najczęściej wygrywającym w ofensywnych. Piast również tracił najmniej piłek na własnej połowie - jeśli zastanawiacie się, jaki jest największy grzech polskich drużyn, to właśnie niefrasobliwość przy wyprowadzeniu spod własnej bramki (druga najniższa średnia dryblingów na mecz). Piłkarze Latala robią to szybko, bez komplikacji i dopiero na połowie przeciwnika szukając dłuższego rozegrania.

Umiejętnością Latala jest też doskonałe czytanie wydarzeń na boisku. Umiejętność Piasta do zmiany ustawienia z 4-4-2 na 3-5-2 każdy w lidze już zna, ale niewiele zespołów potrafi odpowiednio zareagować. Przypomnijcie sobie, jak w pierwszej połowie zepchnięty został do defensywy Śląsk. Według statystyk Ekstraklasy goście mieli ponad 60-proc. posiadanie piłki. Wobec stylu preferowanego przez Tadeusza Pawłowskiego było to ogromne zaskoczenie.

Skąd ta dominacja? Właśnie dzięki przejściu Koruna pomiędzy środkowych obrońców - przez co Biliński i Danielewicz starali się wysoko podchodzić do tej trójki, Murawskiego krył Gecov, a Hateley sam musiał zmagać się z Zivcem i Vackiem. Okazjonalnie Śląskowi udawało się wyjść z groźną kontrą, bo na skrzydłach wciąż miał przewagę, ale to właśnie dwóch środkowych pomocników schodziło na boki wspierając Mraza i Pietrowskiego. Podobnie grał Nespor.

piast

Dopiero po przerwie Śląsk odzyskał panowanie nad sytuacją, a wprowadzony Grajciar pomagał skrzydłowym gospodarzy, zwłaszcza Paixao. Latal po meczu był bardzo niezadowolony z postawy swoich zawodników, musiał również przejść na ustawienie 4-1-4-1, by Piast lepiej grał w defensywie. Pomimo braku sił - podobnie jak z Lechią tydzień temu - goście utrzymali wynik. Są liderem z 24 punktami, mają tylko o dwa mniej niż w całej rundzie jesiennej poprzedniego sezonu.

Siłą Piasta jest środek pola - Vacek oraz Zivec byliby głównymi rozgrywającymi w zdecydowanej większości klubów Ekstraklasy, a Latal ma ich dwóch do dyspozycji. Zawsze jeden z nich błyszczy, a gdy rozgrywają razem, to efekty świetnie się ogląda. Z kolei Murawski pomimo 21 lat gra bardzo dojrzale. Jego wejście do ligi było dobre, ale był zawodnikiem chaotycznym, charakteryzował się zrywami, pojedynczymi szarżami. Może nie ma wielkiej siły, czasem też gubi pozycję w ustawieniu z czwórką obrońców, ale bardzo dobrze przechwytuje piłkę, wie kiedy włączyć się do ataków. Z czołówki środkowych pomocników wyróżnia go to, że stosunkowo rzadko traci piłkę - rzadziej niż np. Trałka, Hateley i Mączyński.

Ile razy jeszcze pojawi się pytanie o to, na co stać Piasta w tym sezonie? Przy ograniczonej kadrze, mimo wszystko kłopotach w drugich połowach spotkań i pewnej tymczasowości drużyny raczej nie powinno się oczekiwać europejskich pucharów. Jednak styl gry drużyny z Gliwic pokazuje coś innego - jak łatwo osiągnąć pewien poziom taktyczny i fizyczny oraz do jakiego efektu. Nie mam wątpliwości, że w Piaście bez zawodników z Czech - z innej kultury pracy i podporząkowania się treningom - byłoby Latalowi trudniej. To do nich równają inni piłkarze. O innych drużynach nie można tego na razie powiedzieć. Na dziesięć kolejek Piast wygrywał już ośmiokrotnie, nie zremisował ani razu. Jak tu ich nie podziwiać? Na razie równie imponujące wyniki w Europie mają jedynie CSKA Moskwa i Aberdeen.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Kris] *.google.com

    Fajna analiza. Piast też fajnie gra, miło się to ogląda, ale na wiosnę wszystko wróci do normy

  • Gość: [gp] *.dynamic.chello.pl

    Może warto, aby Nawałka powołał tego Murawskiego?

  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Prawda jest taka że nasza liga jest tak słaba że przeciętny Piast ucieka całej stawce.Sezon to 37 spotkań i raczej nie wróżę im sukcesu.Jeżeli nawet zagrają w pucharach to skończą podobnie jak Jaga i w przyszłym sezonie czeka ich dół tabeli.Taka jest nasza liga.To przykre ale prawdziwe.

© Zachodny do tablicy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci