Menu

Zachodny do tablicy

Futbol analitycznie, statystycznie i konkretnie - na tablicy Michała Zachodnego.

Jak wytrenować trenera?

mzachodny

- Łatwo jest wytrenować trenera - powiedział mi Frank Wormuth, ponoć najbardziej wpływowy szkoleniowiec w niemieckim futbolu

O nie, bzdura! Kompletnie się z tym nie zgadzam. Im więcej oglądam meczów niższych lig, im dłużej śledzę rodzimą Ekstraklasę, im częściej zaglądam na rozgrywki młodzieży, tym bardziej odmienne mam wrażenie. Widzę błędy, niezrozumiałe albo mocno przestarzałe podejście, nieświadome "burzenie" zawodnika zamiast "budowania" jego umiejętności. 

Tylko wstyd było to powiedzieć w twarz selekcjonerowi reprezentacji Niemiec do lat dwudziestu, a także szefowi szkoły trenerów DFB. Im dłużej słuchałem, jak opowiadał mi o pomysłach niemieckiego związku na wychowywanie trenerów tym częściej przypominały mi się sytuacje z kursu na instruktora piłki nożnej w jakim uczestniczyłem kilka lat temu.

Było strasznie. Zamiast dawki wiedzy piłkarskiej oglądaliśmy nagrania szkoleniowe z Ajaksu Amsterdam z początku lat dziewięćdziesiątych; oglądaliśmy bądź chodziliśmy na mecze z których nic nie wynikało; uczestniczyliśmy w zajęciach praktycznych, które ograniczały się do gier lub obijania piłki o ławkę; tworzyliśmy schematy treningowe, których przeznaczenia nikt nie znał, które nie były dyskutowane, ale oceniane wprost - dobre lub złe. 

Białe albo czarne - tak w skrócie oceniałem polską myśl szkoleniową. I chyba nadal tak jest: na prostym przykładzie, gdy zespół jest słaby w ataku, to trzeba dodać napastnika, gdy gorzej gra w obronie, to wystarczy zamienić go na defensywnego pomocnika. Są dwa rozwiązania i nigdy nic pomiędzy. I ciągle tylko słyszałem co jest dobre, a co złe. Bez wytłumaczenia.

Tymczasem Wormuth w dłuższym wywiadzie dla Sport.pl mówił mi, jak to instruktorzy na kursach są w zasadzie moderatorami w ciągłej dyskusji. Czasem ją podsumowują, nakierowują na bardziej konkretne tematy, zwracają na coś uwagę, wymuszają kolejne pytania i odpowiedzi. 

Jesteśmy otwarci na różne pomysły, chcemy futbolu totalnego. Nigdy nie mówimy, że ten sposób jest dobry, a ten zły. Nie mamy preferowanego sposobu gry - możesz grać defensywnie i wyprowadzać kontry, ale też dominować jak reprezentacja Hiszpanii i atakować wysokim pressingiem. W naszym systemie nauczania chcemy pokazać trenerom wszystkie rozwiązania z najwyższego światowego poziomu. Zapraszamy też tych najlepszych trenerów do siebie, by dzielili się swoją wiedzą. Instruktorzy na kursach są bardziej jak moderatorzy - prowadzimy dyskusję i podsumowujemy rozmowę. Jednak unikamy mówienia kursantom, że któraś z dróg prowadzi do najlepszego futbolu. Dajemy im za to zadania, np. budowania ataku lub zmiany stron i dzielimy na grupy, by opracowali własne ćwiczenia oraz rozwiązania meczowe. Tak więc dostają oni dużą wiedzę o futbolu i mogą sami zadecydować, jak ich drużyny mają grać, zależnie od sytuacji w klubach. To nowoczesny sposób edukacji - by koniec końców trenerzy sami decydowali, myśleli kreatywnie - tłumaczy selekcjoner reprezentacji Niemiec U-20. 

Nie skończyłem tamtego kursu - trwał on dziewięć miesięcy, przynajmniej dwa weekendy w miesiącu, a ja już wtedy zaczynałem przygodę z dziennikarstwem, przed Euro 2012 dostałem szansę od Goal.com bycia korespondentem i na tym skupiłem całe swoje siły. Zresztą nie dostawałem tam wielkiej... jakiejkolwiek istotnej wiedzy. Nie otworzono mi oczu na pracę trenera. Nie skłoniono mnie do zadawania pytań i szukania odpowiedzi. Podobnie jak inni kursanci przysypiałem na nudnych wykładach czy puszczanych filmach. 

Nie twierdzę, że taki jest każdy kurs. Może ja źle trafiłem? Może to przez to, że to był tylko kurs podstawowy? Ale potem widziałem jak mój kolega z Londynu idzie na podobny, by zrobić ten pierwszy krok w pracy szkoleniowej, dostać pierwszą licencję od angielskiego związku. I widziałem człowieka zafascynowanego ilością materiałów, przeglądałem je i widziałem ćwiczenia skłaniające trenerów do kreatywnych rozwiązań, naprowadzające ich na cztery kluczowe elementy w pracy trenera. 

Chcę wierzyć, że coś się zmieniło. Znów od dłuższego czasu planuję pójście na kurs trenerski. Czekam, aż PZPN wprowadzi obiecany od 2014 roku "Narodowy Model Gry". Ostatnie informacje od koordynatora tego projektu, Marcina Dorny były takie, że są opóźnienia, że wciąż dokument się tworzy. A więc z trudem przychodzi mi uwierzenie, że cokolwiek na kursie PZPN C się zmieniło. 

Na razie wolę niemałe wpisowe - 1250PLN - zaoszczędzić. Albo, gdybym tylko miał taką możliwość, wydałbym je na kurs np. w Hennef. Frank Wormuth mnie przekonał. Tam wiedzą, jak wytrenować trenera. I to w tym jest klucz do wygrania mundialu.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • 0twojastara

    Niemiecka szkoła trenerska, to taki Uniwersytet - konferencje, sympozja, różne filozofie i wizje futbolu, zderzające się z sobą.

    A Polska? Zawodówka. Tak rób, to będzie dobrze. Tak nie rób, bo będzie źle.

© Zachodny do tablicy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci