Menu

Zachodny do tablicy

Futbol analitycznie, statystycznie i konkretnie - na tablicy Michała Zachodnego.

Guardiola zaprzeczeniem Guardioli

mzachodny

Nie chodzi o to, że Pep Guardiola posiada talent robienia dwóch rzeczy jednocześnie, ale fakt, że powinien skupić się na jednej.

- Wiem, że to wcześniej się nie zdarzyło. Trener opuszcza Bayern, gdy normalnie to klub rozstaje się ze szkoleniowcem. Ale mamy jeszcze cztery miesiące - mówił na piątkowej konferencji prasowej Pep Guardiola. Jeśli czas do końca sezonu ma Hiszpanowi minąć tak, jak ostatnie dwa tygodnie, to przed przejęciem Manchesteru City będzie mu potrzebny znacznie dłuższy urlop. Już teraz wychodząc na konferencję prasową idzie jak na bitwę, poświęcając czas zaprzeczaniu doniesieniom niemieckiej prasy i prostowaniu ich rewelacji. - Przecież w Katarze nie można kupować alkoholu! - kpił w piątek z plotek o Arturo Vidalu, który na zimowym zgrupowaniu miał uciekać z hotelu na drinki i imprezy.

Wcześniej kłócił się o "kreta" w szatni, prosił, by oceniać jego decyzje, a nie warsztat trenerski. - Dlaczego nie piszecie o wielu miłych rzeczach, które mówię o swoich piłkarzach? - pytał Guardiola. A przecież to szkoleniowiec, który sam niedawno mówił, że każde jego słowo jest dokładnie w gazetach analizowane.

Potyczki z mediami przenoszą się na zaplecze - ostatnio Paweł Wilkowicz zaobserwował, jak po wygranym meczu z Hoffenheim w korytarzach Allianz Areny dopadł kilku najbardziej jego zdaniem winnych. A "kicker" na najnowsze zarzuty Hiszpana odpowiedział błyskawicznie. - Twierdzenie, że nie zadawano mu pytań o taktykę jest nonsensem, których u Katalończyka wiele - pisze Frank Linkesch. - Który trener zdradza dzień przed meczem skład? Albo ustawienie? Guardiola nigdy, podobnie jego współpracownicy.

Jednak najważniejsze były kolejne pytania o Manchester City i przejście do Anglii, które, jak to zgrabnie ujął dziennikarz "kickera", Guardiola "kocha jak bałwan śniegowy upał". - Jestem jak kobieta, mogę skupić się na dwóch rzeczach naraz - powiedział trener Bayernu, gdy spytano go o zmiany kadrowe w jego następnym klubie. Wielu to rozbawiło, choć prawda jest taka, że wypowiedź Guardioli była nie tylko nieostrożna, ale wręcz zaprzeczająca temu, kim jest.

Od kilku lat to Guardiola wyznacza standardy. Nie chodzi tylko o niuansy taktyczne, uniwersalność oraz zmienność zespołu w trakcie jednego spotkania. Z wielu artykułów oraz książek mu poświęconych tworzy się obraz człowieka pochłoniętego futbolem. - Jeśli nie rozmawiasz z nim o piłce dłużej niż przez 32 minuty, to wyłącza się z dyskusji i znów myśli o futbolu - pisano w Anglii o jego nominacji. Nad analizowaniem rywali, szukaniem wad i przewag spędza całe noce, poświęca godziny nad szlifowaniem każdego fragmentu zajęć, przygląda się uważnie temu, co dzieje się w drużynach młodzieżowych, w dziale analiz i z transferami.

I jak wygląda Guardiola teraz, mówiąc, że najbliższe miesiące poświęci także planowaniu zmian w Manchesterze City? Czy z racji tego Bayern dogadał się z angielskim klubem, by dzielić się wypłacaną trenerowi pensją? Czyje spotkanie Guardiola włączy w niedzielę jako pierwsze - nadrabiając kluczowy mecz City z Leicester, czy kolejną potyczkę ligową Juventusu? Bardziej interesować go będzie przyszłość Roberta Lewandowskiego, czy np. Davida Silvy? Pracując jeszcze nad sukcesami Bayernu, już miałby podpowiadać niektórym piłkarzom, by poszli do Anglii za nim?

Guardiola stracił dobrą okazję do odcięcia się od jakichkolwiek medialnych spekulacji. Dopóki jego biuro jest przy Saebner Strasse Manchester City nie powinien zaprzątać jego myśli, odciągać go od celów Bayernu. A każda godzina, której nie da obecnej drużynie działa na niekorzyść jego i monachijczyków. Do tej pory robił wszystko, by zapamiętano go w Monachium jak najlepiej, od niedawna działa tak, jakby potwierdzał, że słusznie uznano go za najwygodniejszą wymówką problemów Bayernu.

Niefortunną wypowiedzią Guardiola sam wpędził się w pułapkę. Jestem przekonany, że jego słowa to bardziej wynik frustracji niż faktyczny stan rzeczy. Jednak to, jak teraz - gdy za Bayernem ledwie dwa względnie bezstresowe mecze - irytuje się Hiszpan musi martwić zarówno obecnych szefów z Monachium i tych przyszłych z Manchesteru.

Ostatnie, czego potrzebuje Bayern, to Guardiola rozliczający się z każdego słowa z dziennikarzami. Ostatnie, czego chce Manchester City, to szkoleniowca wycieńczonego sporami i presją z ostatnich dni w poprzednim klubie. Mocno dziwi także marudzenie na niemieckich dziennikarzy, bo to w Anglii zderzy się z tą najmniej lubianą przez siebie frakcją - poszukiwaczy sensacji.

W ostatnich tygodniach nie wytrzymał Louis van Gaal, pękł po kilku tygodniach Juergen Klopp, prosząc, by "donosiciele" przynajmniej się pod artykułami podpisywali. Słynący z podlizywania się angielskim mediom Jose Mourinho szybko ustawił ich jako swoich wrogów, toczących przeciw Chelsea kampanię. Nigel Pearson rzucił do lokalnego dziennikarza, że pisze nieprawdę i jak struś chowa głowę w piasek. Angielskim mediom udało się sprowokować już nie raz tych wydawałoby się najspokojniejszych - Manuela Pellegriniego i Arsene'a Wengera.

Z drugiej strony te ostatnie miesiące w Bayernie - zapowiadające się na wojnę podjazdową, wymianę zarzutów i docinek - mogą Guardiolę nieźle przygotować pod kątem tego, jak napięta atmosfera bywa w piłkarskiej Anglii. Nie, do Monachium nie poszedł na łatwiznę, ale w Niemczech przez większość czasu miał sielankę. Gdy zimą ogłaszał odejście z Bayernu, niemieckie media pisały o półrocznym "pożegnalnym tour" Guardioli po Bundeslidze. Zapowiada się, że zamiast kwiatów, braw i podziękowań atmosfera tej imprezy jeszcze bardziej się zagęści. Także z winy samego Pepa Guardioli.

© Zachodny do tablicy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci