Menu

Zachodny do tablicy

Futbol analitycznie, statystycznie i konkretnie - na tablicy Michała Zachodnego.

Angielska sztuka sprowadzania na ziemię

mzachodny

Gdy czyta się niektóre reakcje na triumf angielskich młodzieżówek w mistrzostwach Europy i świata, to można złapać się za głowę. Zwłaszcza, gdy w podobnym, krytycznym tonie wypowiadają się selekcjoner seniorskiej reprezentacji i stały ekspert z głównego programu Premier League.

Pochwalę się: kupiłem sobie świetną książkę. Michael Calvin, jeśli chodzi o autorów piłkarskich należy do ścisłego topu i jego najnowszy tytuł "No Hunger In Paradise" do tej czołówki należy. Opowiada on o patologiach w szkoleniu w angielskim futbolu, pokazując jednak też pozytywne przykładu, wielkie akademie nie tylko wyrzucające wychowanków, ale też coraz bardziej o nich dbające. Mimo to Calvin podaje szokującą statystykę: na półtora miliona dzieci trenujących w zorganizowanych akademiach szansę na grę w Premier League ma tylko 0,012%.

Stąd oczywiście dyskusja po triumfach młodzieży, czy w ogóle któryś z talentów w przyszłości podbije rodzimą ligę i to w tych najlepszych klubach. O wątpliwościach w tym temacie napisałem - znów się pochwalę - w pierwszym tekście dla tygodnika Piłka Nożna, który od wtorku znajdziecie w kioskach. Spektrum jest bardzo szerokie, rozmowa wielowątkowa, ale postarałem się przedstawić również na czym konkretnie polegały zmiany w angielskim szkoleniu, że przyniosły takie efekty.

 

Tu jednak postanowiłem skupić się na innym wątku, który również w książce Calvina jest poruszany: szkolenie młodzieży to sport indywidualny. I oczywiście wyniki juniorskich kadr powinny cieszyć, są weryfikacją, ale... nie są wyznacznikiem przyszłości. Albo mogą być, lecz niekoniecznie w Anglii, o czym mówi ciekawie Sam Allardyce i... znów odsyłam do Piłki Nożnej.

Natomiast przyciągnęły moją uwagę komentarze najpierw Danny'ego Murphy'ego, jednego z ekspertów popularnego programu Match of the Day i selekcjonera reprezentacji Anglii, Garetha Southgate'a. - Ciesząc się z mistrzostwa wszyscy chłopcy obrócili koszulki tyłem do przodu, by na piersiach mieć swoje nazwiska, by cały świat widział kim są - dziwił się pierwszy z nich. - Taka jest natura współczesnego społeczeństwa, prawda? Zastanawiam się czemu to zrobili. Może to kwestia tej generacji, ale cieszę się, że wraz z trenerami po dyskusjach zdecydowaliśmy się na to wskazać. Nie chcemy uderzać w chłopców po ich zwycięstwie, ale pokora jest bardzo ważna - tłumaczył drugi.

 

Nie wiem jednak, czy starszyzna angielskiego futbolu - a może trenersko-ekspercka nowa fala? - nie postrzega kompletnie na opak tego typu zachowania. Owszem, jest to typowe dla tej generacji, jednak przy każdorazowym zaznaczaniu, że później młodzieży brakuje odpowiedniej mentalności do awansu na poziom seniorski... Przecież oni muszą być bardzo pewni siebie. Siebie - nie drużyny. Jako zespół przed kilkunastoma minutami pokonali w wielkim stylu Hiszpanię 5:2, choć po pierwszym fragmencie przegrywali dwiema bramkami. Wcześniej rozprawili się z Brazylią, nastrzelali ponad dwadzieścia goli... Zresztą zobaczcie jakich, bo wybrałem te wyjątkowe.

Murphy i Southgate nie dostrzegają chyba, że tak właśnie tworzą się charaktery, a też chłopcy sami wiedzą, że to możliwie ich jeden z niewielu momentów, by szeroka publiczność o nich usłyszała. Kibice też potrafią wywrzeć presję na klubach, trenerach, akademiach... Albo nie - zrobią to sami młodzieżowcy, właśnie tak przedstawiając się światu. - A w efekcie myślą o sławie na równi z byciem piłkarzem - kłóci się Murphy. - Ale fakt, że nie ma herbu Anglii na zdjęciach mówi o nich wiele - dodaje.

Z tym ostatnim się zgodzę, ale raczej świadczy to o nich dobrze. Jeszcze mają czas zrozumieć, że "ważniejszy od nazwiska na plecach jest to, co mają na piersi", lecz na razie muszą traktować się indywidualnie: nie patrzeć na innych, a na pewno nie poza meczami.

Kwestia polega na tym, że już po triumfach angielskiej młodzieży tamtejsze osobowości mają z tym tak banalny problem. Southgate i Murphy stworzyli z tego osobną dyskusję, która przykryła przez jakiś czas zwycięstwa... Wyszło to słabo, po prostu. Nawet jeśli swoje opinie starali się wyważyć, podkreślać znaczenie osiągnięć, to niesmak i tak pozostanie. Zanim w ogóle zaczęła się walka tych juniorów o wejście do pierwszych drużyn, już zostali ściągnięci od poziomu murawy. Może to strach przed odlotem następnej "złotej generacji"? Nawet jeśli, to uderzają w złym kierunku. Kiedyś, przy mniejszej liczbie obcokrajowców w klubach Premier League, to mogłoby być zasadne, ale teraz adresatem pretensji, a bardziej presji powinny być Chelsea, City, United i inni, którzy talenty produkują, ale na poziom średni, nie wyjątkowy.

© Zachodny do tablicy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci