Menu

Zachodny do tablicy

Futbol analitycznie, statystycznie i konkretnie - na tablicy Michała Zachodnego.

Czy Antonio Conte zaprogramuje mecz idealny?

mzachodny

Czym jest perfekcyjny mecz? Pewnie dla każdego piłkarza, kibica czy trenera za tym kryje się coś innego. Ktoś wskaże wysokie zwycięstwo, wysoki remis po wielu zmianach meczowego scenariusza, triumf nad odwiecznym rywalem zakończony wykorzystaniem niesłusznie podyktowanego rzutu karnego, wypada wspomnieć słowa Gianiego Brery, że dla niego byłoby to zero do zera.

Antonio Conte ma jeszcze inną odpowiedź. – Byliśmy blisko rozegrania perfekcyjnego meczu – powiedział włoski szkoleniowiec Chelsea po 1:1 z Barceloną. W spotkaniu, które jego zespół zakończył z dwoma celnymi strzałami, 32-procentowym posiadaniem piłki, ledwie trzema dokładnymi podaniami kluczowymi i niemal trzykrotnie niższą liczbą zagrań od rywali.

Jasne, w tym starciu 1/8 finału Ligi Mistrzów bardziej chodziło o to, czego nie udało się zrobić rywalom, ale to znów oddaje ideę Contego o idealnym meczu. Barcelona wymieniła 900 podań przy 91-procentowej dokładności, za to stworzyła sobie tylko cztery okazje, wygrała ledwie 44% wszystkich pojedynków, również oddała jedynie dwa celne strzały i zaliczyła przy tym wszystkim nieco więcej dokładnych zagrań w pole karne (9) od Chelsea (8). Luis Suarez i Lionel Messi mieli tyle samo udanych akcji w polu karnym rywali, ile będący tam znacznie rzadziej Gerard Pique (2).

triobarca

Co więcej, o podejściu Włocha wiele mówią jego plany na rewanż na Camp Nou. – Potrzebujemy kolejnego równie wspaniałego występu. Trzeba mieć wielką osobowość, by grać przeciwko drużynie mającej 70-procentowe posiadanie piłki. A my musimy na wyjeździe zaatakować, ponieważ bronienie się na Camp Nou przez 90 minut jest wiecznością, misją samobójczą. Musimy rozegrać swój mecz. Tylko szaleniec chce grać z Barceloną na całej długości boiska, bo tak przegrywa się czterema, pięcioma, sześcioma bramkami. Trzeba być inteligentnym, a moi piłkarze nie są głupi. Działali według programu i rozumieli plan. A trener może mieć fantastyczny plan, lecz bez zrozumienia go przez piłkarzy jest martwy – tłumaczył Conte po spotkaniu.

Podkreślmy te słowa: „osobowość”, „inteligencja”, „program”, „rozumienie”… Conte chciałby od swoich piłkarzy posłuszeństwa niemal równego komputerom, którym wypisuje się do działania i wykonania konkretne komendy, a użytkownik działa w określonych ramach możliwości maszyny. Idealnym tego odzwierciedleniem były w meczu z Barceloną strzały Williana i jego kolegów – aż sześć z dziesięciu z tzw. „strefy prawdy”, czyli przestrzeni na wprost bramki i przed polem karnym. W tym gol Brazylijczyka i jego dwa uderzenia piłką w słupki bramki.

strzaly_CFC

Wiedząc, że przy mikrym wzroście trójki napastników (śr. 172 cm) Chelsea nie ma szans przy dośrodkowaniach, nawet przy atakach pozycyjnych nakazywał rozgrywanie ataków tak, by rywali nieznacznie wcisnąć w ich własne pole karne. Nawet pozorowanym ruchem Hazard, Pedro czy Willian stwarzali przestrzeń do krótkiego dryblingu i strzału, co przy ich szybkości w rywalizacji ze stoperami i defensywnymi pomocnikami Barcelony było znacznie łatwiejsze od wygranej główki.

Tak padła bramka dla Chelsea: warto zwrócić uwagę, jak przy krótkim rozegraniu Fabregasa do Hazarda wszyscy piłkarze atakujący w polu karnym schodzą jeszcze bliżej bramki, jakby wpychając na piąty metr całość akcji. Sugerują dośrodkowanie, rywale na to pozwalają, a przed szesnastką czeka Willian. Znów: krótki zwód i inteligentny strzał obok utworzonej zasłony.

Ale maszyna raz się zawiesiła. – Zapłaciliśmy słono za jeden błąd, a byliśmy tak blisko rozegrania perfekcyjnego meczu – taką miała pierwszą część zacytowana wyżej wypowiedź Włocha. A więc bez błędu Andreasa Christensena byłoby idealne 1:0, „osobowość” drużyny bezbłędna, „inteligencja” na najwyższym poziomie, „program” zrealizowany w 100%, „zrozumienie” planu trenera bezdyskusyjne.

Sposób w jaki Chelsea zdusiła zespół o wiele bardziej kreatywny i to z geniuszem w składzie musi imponować. Kolejnym narzucającym się pytaniem do Włocha byłoby o to, czy któraś z jego drużyn już taki perfekcyjny mecz rozegrała – przy wzięciu pod uwagę stawki, poziomu rywala i pozostałych okoliczności. Warto byłoby poznać te maszyny, skoro jak pisze Jonathan Wilson w swojej analizie „programu” Contego z wtorkowego meczu na Stamford Bridge: „nawet najwspanialsze plany taktyczne koniec końców są oparte na najbardziej zawodzącym gatunku – na ludziach.”

 

 

© Zachodny do tablicy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci