Menu

Zachodny do tablicy

Futbol analitycznie, statystycznie i konkretnie - na tablicy Michała Zachodnego.

Francja 4:2 Chorwacja. Paul Pogba i zmiany

mzachodny

Do przerwy cierpiał, po półtorej godziny tańczył, krzyczał i... wykonywał typową dla siebie cieszynkę. Ale zanim Paul Pogba mógł podnieść puchar świata, musiał jeszcze podnieść siebie i swój zespół, gdy pomimo prowadzenia nie grali dobrze, ani nie mieli kontroli.

Jeszcze w 47. minucie Pogba przepuścił Ivana Rakiticia, a Chorwaci dzięki temu dostali szansę i strzał Ante Rebicia musiał odbić Hugo Lloris. Kilkadziesiąt sekund później zaryzykował z podaniem do Kyliana Mbappe, ale przechwycił je rywal. Ale chwilę przed kluczową dla losów meczu zmianą prostopadłe zagranie na wolne pole do skrzydłowego wreszcie było bardzo dobre, Mbappe niemal uciekł Domagojowi Vidzie i zmusił Danijela Subasicia do interwencji.

I wtedy pojawił się na boisku Steven N'Zonzi. Przy słabszym spotkaniu N'Golo Kante reprezentacja Francji nie wyglądała dobrze w środku pola. Przewaga fizyczna była po stronie Chorwatów (w pierwszej połowie wygrali 55% pojedynków, w drugim jej kwadransie aż 74%), a akcje faworytów po prostu się nie kleiły. Pogba wykonał tylko osiem podań, wraz z Kante mieli skuteczność w grze na niskim poziomie 63-65%. Z kolei Antoine Griezmann miał tylko cztery pojedynki, Kylian Mbappe wykonał tylko trzy dokładne zagrania, Olivier Giroud zaliczył 10 strat.

Jednak Francja prowadziła i oznaczało to komfort Didiera Deschampsa przy zmianach. Nie musiał wprowadzać zawodnika ofensywnego, ale mógł w inny sposób przywrócić swojej drużynie równowagę. Sam fakt, że tak szybko zdecydował się na zmianę w kluczowej strefie - kluczowej ze względu na jakość piłkarzy tam nagromadzonych - świadczy, że dostrzegał jak poważne jest to zagrożenie dla jego drużyny.

Wejście N'Zonziego uspokoiło Francję. 15 z 16 jego podań było dokładnych, w krótszym okresie zaliczył ich więcej od Kante. Ale najbardziej skorzystał na tym Pogba. Pięć minut po zmianie zagrał to fenomenalne podanie do Mbappe, a potem pognał kilkadziesiąt metrów i na dwa razy wykończył akcję. Słabszą nogą, w idealnie wybrany punkt, przeciw temu, jak ustawiał się Subasić.

pogba2

To było kilkadziesiąt sekund, które przecież Pogbę zdefiniuje. Zawodnika, który dotychczas głównie grywał (i w klubie, i w kadrze) tak, jakby sam powstrzymywał się przed wykorzystaniem stu procent swojego potencjału. Czasem gra na niższym poziomie wystarczała, by i tak się wyróżniać, a częściej bywał frustrującym geniuszem. A przecież, słowami Zinedine'a Zidane'a, "on ma wszystko". Tylko tego pełnego pakietu nie wykorzytywał. Także na mundialu zaczął od przeciętnego występu z Australią, nieco skuteczniej grając z Peru, by w fazie pucharowej rosnąć jeszcze szybciej.

Pomimo zagubienia w pierwszej połowie także w finale pokazał już znacznie więcej, właśnie w tej jednej akcji. Inteligencję, te prostopadłe podania na wolne pole, atletycyzm, technikę wykonania... Następnych dziesięć minut było jednym z lepszych w wykonaniu Francji, aż do błędu Llorisa. Pogba był też tym, który rozegrał akcję do lewej strony przed świetnym rajdem Lucasa Hernandeza i czwartym golem.

Do końca meczu Pogba był we właściwych miejscach i o właściwej porze. I w drugiej połowie jego skuteczność akcji z 65% wzrosła do 83%. Zamiast ośmiu dokładnych podań, miał ich trzy razy więcej. Wygrał większość pojedynków (6 z 11), trzy z czterech prób dryblingów było udanych. Pięciokrotnie przechwytywał podania i tyle samo razy zbierał drugie piłki.

W mundialu oglądaliśmy innego Pogbę, niż w Manchesterze United. Rzadziej zaangażowanego w ofensywę (średnia strzałów z 2,8 spadła 1,2, a dryblingów z 2,8 na 1,3), ale za to ciężej pracującego w defensywie. Miał więcej odbiorów (z 1,2 na 2,2), przechwytów (z 0,8 na 1,0) oraz wybić (z 0,9 na 2,0). Może też obserwatorom dłużej zajęło zrozumienie, że ta zmiana zachodzi i z czym się ona wiąże. Bo przecież klub i reprezentacja grały głównie stylem pragmatycznym, a jednak czuło się, że to inny Pogba. Czy będzie to zmiana dłuższa?

pogba1

Uspokajające były też kolejne zmiany Deschampsa. Corentin Tolisso podawał dokładnie, a Nabil Fekir dodał zagrożenie w grze jeden na jednego (trzy próby dryblingów w kwadrans), gdy było już więcej miejsca na boisku. To również symbolizuje Francję pod wodzą Deschampsa: właściwe wybory we właściwych momentach. Nie było przyspieszania od pierwszego meczu, a raczej budowanie momentum, które przyszło na drugą połowę finału. Pewnie: finału dla nich szczęśliwego w pierwszej połowie, lecz w drugiej podkreślającego przewagę jakościową. Z jakością pozwalającą na wychodzenie z tarapatów, uspokajanie nerwów, odrzucanie prób rywali i samemu zadawanie ciosów. Nie jest to ekipa idealna, ale nie było na mistrzostwach lepszej drużyny.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

© Zachodny do tablicy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci