Menu

Zachodny do tablicy

Futbol analitycznie, statystycznie i konkretnie - na tablicy Michała Zachodnego.

Zdenek Ondrasek: mniej walki, więcej piłki

mzachodny

Po meczu Wisły Kraków z Lechią Gdańsk (5:2) chciałoby się napisać znacznie więcej, niż tylko kilka akapitów i to w kontekście jednego zawodnika. Jednak i tak odmiana, jaką w swojej grze i w nowym stylu drużyny „Białej Gwiazdy” przeszedł Zdenek Ondrasek jest wątkiem wiodącym w nowym sezonie, takim nie do przeoczenia. Mowa przecież o napastniku, który w 47 meczach ligowych w poprzednich latach strzelił dziewięć goli, a w tych rozgrywkach ma już tych trafień siedem.

Coś musiało się zmienić, prawda? W realiach ekstraklasy trudno uwierzyć, by 29-letni piłkarz nagle odkrył swoje nowe talenty, zredefiniował się i uwierzył, że z typowego napastnika „Biegnij-Walcz” może być też znacznie bardziej uniwersalny… Ale przecież dokładnie to się stało.

Co jest najciekawsze? Ondrasek wcale nie oddaje więcej strzałów niż w swoim ostatnim pełnym sezonie w Wiśle (2016/17) – nadal wychodzi jedno uderzenie na 38 minut gry. Ma przy tym lepszą celność – wzrost z 41% na 58% – lecz wynika to z jakości stwarzanych mu okazji. Wisła strzeliła tylko jednego gola zza pola karnego, średni dystans do bramki to 7,7 metra – ponad dwa metry bliżej niż przed dwoma laty (9,8).

Ważniejsze jest jednak to, co Ondrasek robi przy piłce i… czego unika. Otóż uważanemu za fizycznie grającego napastnika spadła znacząco średnia pojedynków w meczu – z 31 na 25 – a zwłaszcza tych w ataku – z 26 na 20 – i w powietrzu (z 16 na 11). Co z tego wynika? Cóż, każdy widzi, że Wisła w tym sezonie gra więcej po murawie niż górą, a przede wszystkim podaje w przestrzeń, nie na pojedynek, odegranie. Także dlatego Ondrasek wymienia mniej podań (spadek z 29 na 25), ale za to w ważniejszej strefie i to o wyższym znaczeniu. Jego średnia kluczowych podań skoczyła ze znikomej (0,2) na imponującą, jak dla napastnika (1,6). Przez to, że pressing „Białej Gwiazdy” jest lepiej skoordynowany, ale też funkcjonuje w nim cała drużyna, on ma mniej odbiorów, przechwytów czy zebranych drugich piłek.

A porównując Wisłę sprzed dwóch lat do obecnej warto zauważyć, że zespół oddaje więcej strzałów (z 11,5 na 15,4), do bramki dąży większą liczbą podań (tych w akcji bramkowej jest średnio 7,5, gdy było 4,5) oraz toczy mniej pojedynków (ze 178 na 158), choć przy większej ich intensywności (śr. akcji defensywnych było 9,6 i jest 10,2).

I w tym jest kluczowy wniosek dotyczący gry Wisły oraz Ondraska: to zespół i zawodnik, który obecnie wie, kiedy i jak się zachować. Stąd nie musi być walki o każdą piłkę, co cechuje fizyczne dziewiątki w naszej lidze, ale mądre ustawianie się i tworzenie miejsca innym swoim ruchem. Jak przy pierwszym golu z Lechią, gdy Ondrasek przepuścił podanie, by potem piłkę dostać na wprost bramki, kończąc całą kombinację. Dwa lata temu Czech by starał się ją opanować, tyłem do bramki poszarpałby się z obrońcą i z trudem odegrał do nadbiegającego kolegi. A teraz? Nic tylko przyklasnąć.  

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • kpdwiejak

    kibice Legii już po cichutku marzą, że Ondrasek podąży drogą naznaczoną przez Mączyńskiego i Carlitosa :-)

  • peeeni

    Ondrasek dobrze gra i oby tak dalej. Może w polskiej piłce nożnej 5 minut będzie należeć do niego i bardzo bym się z tego nawet cieszył. Należy się mu według mnie

    Easy Surf

© Zachodny do tablicy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci