Menu

Zachodny do tablicy

Futbol analitycznie, statystycznie i konkretnie - na tablicy Michała Zachodnego.

Górnik Zabrze, czyli to nie brak goli jest problemem

mzachodny

Nawet w szalenie zmiennej Ekstraklasie to, co zdarzyło się w ciągu kilkunastu miesięcy w Zabrzu jest zaskakujące. Owszem, nikt nie spodziewał się, że po rewelacyjnym poprzednim sezonie Górnik znów włączy się do rywalizacji o europejskie puchary, ale wróżących mu spadek na dno ligowej tabeli również było niewielu. Drużyna Marcina Brosza miała z ewenementu stać się średniakiem, który ma na siebie plan: wynajdywanie utalentowanej młodzieży, dawanie jej szansy, sprzedaż z zyskiem. Taka miała być normalność.

A jednak tego nie ma. Rok temu po dwunastu kolejkach Górnik był rewelacyjnym liderem, teraz szoruje po dnie, przyciąga mniej kibiców, a ci którzy za nim jeżdżą zdają się mieć dość kiepskich wyników.

Nie jest to przyjemna sytuacja dla Marcina Brosza. - Okazało się, że jest w tym sezonie trudniej, niż przypuszczaliśmy, ale działamy według określonego planu. Mamy oczywiście rezerwy w zespole, zawodnicy muszą między innymi dalej szlifować stałe fragmenty gry, aby było więcej takich zagrań, jak w meczu z Miedzią, gdy Daniel Smuga precyzyjnie dośrodkował z rzutu rożnego, a Dani Suarez strzelił gola. Jedną z naszych głównych bolączek jest to, zdobywamy za mało bramek - mówi szkoleniowiec Górnika.

Ma on rację i... jej nie ma. Ale zacznijmy od początku. Górnik z poprzedniego sezonu to zespół grający bezpośrednio, lider klasyfikacji przechwytów i zebranych drugich piłek, ekipa nieprzyjemna do rywalizacji i zdolna do zaskoczenia przeciwnika w każdej fazie przejściowej. W zasadzie można powiedzieć, że tamten Górnik był w wykorzystaniu fazy przejścia z obrony do ataku był najskuteczniejszą drużyną z Polski od lat, może porównywalnie do Legii Stanisława Czerczesowa.

Jednak czy zmieniło się tak wiele? Górnik może i jest na dnie ligowej tabeli z ledwie dziewięcioma punktami i tylko 11 strzelonymi golami (rok temu miał ich 25), ale nadal najczęściej przechwytuje i zbiera drugie piłki w Ekstraklasie. Problem pojawia się później.

I problem nie jest ze strzelaniem goli. Jeśli już, to może przy stałych fragmentach, gdzie nie ma już najskuteczniejszego w tym elemencie obrońcy, czyli Mateusza Wieteski (odszedł do Legii). Ale akurat Igor Angulo w przeliczeniu na 90 minut próbuje strzelać częściej niż w ubiegłym sezonie (2,9 do 2,7), po prostu jego skuteczność spadła o 15%. Mało? Cóż, Górnik w tych rozgrywkach zremisował już sześciokrotnie (najwięcej w lidze) i wystarczyłyby trzy zwycięstwa dowiezione z np. Arką Gdynia, Koroną Kielce, czy Lechem Poznań, by odbiór ich dotychczasowego sezonu był inny. Jednak nawet w ubiegłym sezonie zabrzanie nie należeli do drużyn, które by świetnie broniły lub potrafiły bronić czystego konta.

Stąd Marcin Brosz myli się, gdy mówi o problemach swojej drużyny. Nie brakuje Górnikowi goli, ale tego, co możliwość ich strzelenia daje - kluczowych podań. Tu spadek w porównaniu do poprzedniego sezonu jest dramatyczny, ze średniej 14 zagrań na ledwie 8, z ósmej pozycji w tej klasyfikacji na ostatnią.

To prosta kwestia jakości. Dlaczego? Podań w pole karne przeciwnika wcale Górnik nie ma tak dużo mniej (spadek z 34 na mecz na 30), większa skuteczność jest przy dośrodkowaniach (z 19% na 26%), wzrosła także liczba dryblingów (z 23 do 30 w meczu). To ostatnie może wynikać z tego, że w obliczu zawodzącego kolektywu Brosz chce wrócić do wygrywania pozwalając swoim indywidualnościom na więcej swobody. Ale czy mają one na tyle jakości? Wszyscy wiedzą, ile dał punktów i bramek w poprzednim sezonie Rafał Kurzawa, jeden z dwóch piłkarzy Górnika w czołówce dryblerów rozgrywek 2017/18. W tym sezonie zabrzanie mają ich w tym rankingu trzech, lecz w sumie Jimenez, Smuga i Żurkowski mają tylko cztery asysty i trzy gole.

To, jak niewiele dają im nawet wygrane dryblingi pokazuje statystyka szans wyliczanych przez InStat - ze średniej 6 na mecz (i 30% wykorzystanych) Górnik spadł na 3,9 (i 23% wykorzystanych). Może więc Angulo ma więcej strzałów, ale są one oddawane z gorszych pozycji. Stąd przy niższej średniej uderzeń (z 13,8 na 12,4) więcej mają prób niecelnych (4,9). W poprzednim sezonie piłkarze Brosza oddawali niemal najwięcej strzałów z pola karnego (7,4, więcej tylko Jagiellonia i Lech), obecnie są sporo poniżej ligowej średniej (6,3, średnia ligi - 6,9), tylko Arka oraz Piast mają takich sytuacji mniej. O braku klarownych okazji może świadczyć również to, że Górnik ma drugi najniższy wynik "expected goals" w lidze (śr. 1,0025 na mecz), gdy w ubiegłym sezonie zaliczyli trzeci wynik. A i tak wtedy różnica między strzelonymi golami a sumą szans wyliczanych przez EkstraStats była najwyższa. Można więc napisać, że teraz nie wchodzą im nawet takie uderzenia, które wartość xG mają niską, lecz dawały punkty.

Górnik stracił nie tylko wszystkie asysty Kurzawy, ale też jego i innych kluczowe podania. Skrzydłowy miał ich aż 112 (49 dokładnych, odpowiednio drugi i czwarty wynik w lidze), lecz nie można zapominać o ósmym w tej klasyfikacji Łukaszu Wolsztyńskim, który z pozycji cofniętego napastnika również miał tych prób sporo. Porównując jego średnią z zastępującym go w obecnym sezonie Kamilem Zapolnikiem widzimy również istotną różnicę: spadek z 3,2 na 1,2, niemal trzykrotnie osłabienie pozycji w tym względzie.

Dlatego na koniec warto wrócić do metod Marcina Brosza. Szkoleniowiec trzyma się schematów, które dały Górnikowi tak wiele w pierwszym sezonie po powrocie do Ekstraklasy, statystyki pokazują, że jego zespół nawet więcej i skuteczniej o piłkę walczy. To nie kwestia uporu szkoleniowca, przesadnej wiary w jeden system czy sposób gry, ale wyłącznie jakość wykonawców. Można jedynie zastanowić się, czy w innym stylu Smuga, Ryczkowski lub Jimenez notowaliby lepsze statystyki.

Koniec końców przecież najważniejsze dla zabrzan jest to, co dzieje się po odzyskaniu posiadania. Albo: jak niewiele dla drużyny z tego wynika. Jeśli Górnik nie odnajdzie nowego asystenta - nawet nie na miarę Kurzawy, ale połowy jego ubiegłorocznych wartości - to przyszłość może jeszcze mocniej się skomplikować.

© Zachodny do tablicy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci