Menu

Zachodny do tablicy

Futbol analitycznie, statystycznie i konkretnie - na tablicy Michała Zachodnego.

Statystyki i definicje, czyli rzecz o sędziowaniu

mzachodny

Pośrodku burzy dotyczącej poziomu sędziowania w angielskiej Premier League, w wypowiedziach byłego szefa arbitrów w najwyższej lidze angielskiej oraz w ogniu pytań o tych najlepszych a odstawianych i najgorszych a promowanych, znalazłem statystyki, które zawsze mnie intrygowały.

To nie jest tak, że nigdy o nich nie słyszałem - tak naprawdę, to pojawiają się przy każdej takiej debacie. Bo tak naprawdę nie chodzi tu o przypominanie ostatnich błędów sędziowskich, ale zrozumienie, że, owszem, sędziowie mogą popełniać błędy. Czemu? Są ludźmi, nie zawsze ustawią się idealnie, nie widzą wszystkiego, nie mają powtórek, a gra, co oczywiste, jest coraz szybsza.

Także dla nich - jak podaje Professional Game Match Officials Limited, średnia sprintów oraz szybkich przebieżek robionych przez sędziów w ostatnich pięciu latach wzrosła o 64%. Tu przynajmniej wiemy o co chodzi i możemy lepiej zrozumieć to, ile dziewięćdziesiąt minut biegania może kosztować np. Phila Dowda. Zwłaszcza przy jego sylwetce.

PGMOL podaje również inne statystyki. Dokładność ważnych decyzji? 95%. Dokładność decyzji o zdarzeniach w polu karnym? 98%. Dokładność decyzji dotyczących spalonych? 99%.

Problem jednak nie polega na tym, że kibice, media, trenerzy oraz sami piłkarze mają kompletnego świra, obwiniając sędziów za odosobnione, jednostkowe pomyłki. Problem jest w definicji tego, czym PGMOL się szczyci i próbuje oddalić krytykę.

Spójrzcie:

Co konkretnie oznacza ważna decyzja sędziowska? Czy przy analizie brany jest pod uwagę kontekst meczu, wyniku, momentu zdarzenia, czy skala trudności w momencie gwizdka? Czy są też brane pod uwagę sytuacje w których sędzia - przypadkiem lub specjalnie - nie podejmuje w ogóle decyzji?

Co konkretnie oznacza zdarzenie w polu karnym? Czy chodzi wyłącznie o faule, zagrania ręką - kwestię najgłośniej ostatnio poruszaną i różnie interpretowaną przez samych sędziów! - przepychanki obrońców, bramkarzy i napastników? Czy tu również brak decyzji jest decyzją?

Co konkretnie oznacza decyzję dotyczącą spalonego? Czy są liczone tylko faktycznie "podniesione" zdarzenia, czy również te "puszczone"? Czy na co kilku tygodniowych spotkaniach sędziowie omawiają np. podania piłkarzy, które mogły prowadzić do spalonych, ale zostały przechwycone lub zagrane za mocno, niecelnie?

Zapewne należałoby spojrzeć na problem nieco inaczej. Dlaczego w piłce nożnej - jak w innych sportach drużynowych - statystka została rozwinięta do naprawdę szczątkowych informacji o meczach, do rozłożenia spotkań oraz występów piłkarzy na dokładnie zdefiniowane aspekty? Bo ogólne liczby dostarczane np. na potrzebę transmisji telewizyjnej nie mówią całej prawdy, albo wręcz mówią niewiele - niewystarczająco, by dokładnie ocenić występ, formę.

Tymczasem statystyki przytaczane przez PGMOL, jakkolwiek imponujące, są obecnie odzwierciedleniem np. statystyki posiadania piłki. Coś pokazują, ale tak naprawdę tylko ułamek tego, co chcielibyśmy wiedzieć. Bowiem nie liczy się tylko "ile?", ale także np. "jak?" i "gdzie?".

Tego nikt z PGMOL nie mówi, nie tłumaczy. Nie mają swojej strony internetowej, nie widzieliśmy np. Mike'a Rileya, który wytłumaczyłby to, jak statystyki, którymi się chwalą są liczone. Im wystarcza argument, że są tworzone przez specjalistów z ProZone - ale i ich strona internetowa milczy na temat definicji. Bez nich kibice, media, piłkarze, trenerzy - a może nawet i sami sędziowie? - są ślepi. Albo nieświadomi.

Dlaczego więc nie odseparować dokładnie zdarzeń i decyzji sędziowskich na podstawie nie tylko miejsca, ale samej specyfiki zdarzenia? Konkretnie - zagrania ręką, spalone przy kontrze i przy ataku pozycyjnym, przy dośrodkowaniach i prostopadłych piłkach. A to przecież tylko przykłady.

Jak sami widzicie, błędne użycie statystyk, nawet jeśli w dobrym celu, prowokuje więcej pytań niż odpowiedzi. Tak ogólne statystyki ciężko nawet interpretować, na pewno nie mogą służyć jako argument, a może wyłącznie jako punkt wyjściowy do zupełnie innej rozmowy - szefowie sędziów, zupełnie jak sami arbitrzy, pozostają nieświadomi rozwoju gry do tego stopnia, że stają się nieklarowni, nieczytelni i w efekcie niezrozumiani oraz lekceważeni, krytykowani.

Pewnie nikt nie chce, by piłkarskie programy, gazety czy portale zostały zdominowane przez rozwlekłe analizy decyzji sędziowskich, ale - przynajmniej moim zdaniem - większa przejrzystość ich występów, także dzięki udostępnianym przez np. PGMOL szczegółowym statystykom pomogłaby im. Wyobraźcie sobie, że w "Match of the Day" Gary Lineker pokazuje kontrowersyjną decyzję Martina Atkinsona z ważnego meczu, ale zamiast skrytykować go za oczywisty (po powtórkach) błąd, mówi: "Phil ma w tym sezonie 97,5% dokładność przy podejmowaniu decyzjach o zagraniu ręką obrońców w polu karnym. Pomyłka pomyłką, ale który z napastników czy obrońców jest tak skuteczny?"

I byłoby po dyskusji.

Taktyczny rok 2014

mzachodny

Wybrałem pięć spotkań z minionego roku na którym warto było oprzeć podsumowanie taktycznych dwunastu miesięcy w światowym futbolu i zapytałem o zdanie eksperta. Wyszedł wywiad z Rafałem Ulatowskim. Efekty?

"Dzisiaj przykłady Realu Ancelottiego czy Chelsea Mourinho pokazują, że niekoniecznie trzeba odebrać piłkę pod bramką rywali, ale wystarczy ustawić się w pressingu w środkowej strefie boiska, by trzema, czterema podaniami błyskawicznie zaatakować. Obecnie to jest najbardziej efektywny system gry."

Więcej TUTAJ.

Opinie, mity i statystyki - jak gra Manuel Neuer?

mzachodny

To nie jest argument w dyskusji o tym, czy Manuel Neuer jest najlepszym piłkarzem na świecie - oszczędźcie sobie nerwów.

To nie jest kolejny tekst chwalący niemieckiego bramkarza za zdefiniowanie swojej roli na nowo - zwłaszcza, że ja w to nie wierzę.

To bardziej analiza gry Neuera - statystyczna, jak i poparta dłuższą obserwacją. Ale najmniej będzie o wychodzeniu poza własne pole karne. Wręcz przeciwnie - skupię się głównie na tym, jak gra we własnej "szesnastce".

Co irytuje, to ilość banałów i absurdów określających grę Manuela Neuera w bramce. Czytałem różne opinie na jego temat - od tego, że często puszcza piłkę między nogami (raz w tym sezonie), że mało broni (zaraz o tym będzie), lub...

tweety

Jednak samo spojrzenie na Neuera nie wystarczy - o statusie bramkarza powinno także świadczyć to w jakim klubie występuje. Istotnie, najwięcej okazji do wykazania się mają golkiperzy zespołów przeciętnych, jednak nawet to nie musi czynić z nich zawodników topowych na swojej pozycji. Przykłady? Problemy Simona Mignoleta po przejściu z Sunderlandu do Liverpoolu, czy cała kariera klubowa a ostatnie mistrzostwa świata w wykonaniu Guillermo Ochoi. Ktoś powie, że często decyduje o tym brak szansy, że także liczba miejsc czy sama rotacja na tej pozycji są mocno ograniczone, ale to również kwestia skautingu, oceny nawet najbardziej efektownych golkiperów. I znów przykład Mignoleta jest świetny - to, co oferował Sunderlandowi nie do końca pokrywa się z wymaganiami Brendana Rodgersa w Liverpoolu.

Z Neuerem takiego problemu nie było - od lat potwierdza, że miejsce na topie jest jego, czy to przez grę w reprezentacji Niemiec, czy w Bayernie Monachium. Zwłaszcza w klubie jest mu łatwiej - nie tylko dlatego, że Bawarczycy bardziej dominują posiadanie piłki, ale lepiej jako zespół bronią. Wyżej od swojej bramki, skuteczniej. Z czternastu goli, które Neuer wpuścił od sierpnia we wszystkich rozgrywkach, aż sześć "dostał" w czterech meczach reprezentacji.

diagrambayern

Widzimy na powyższym diagramie - w tym sezonie rywale Bayernu mają w meczach z nimi najniższą od trzech lat średnią oddanych strzałów (6,9). Czy jednak Neuer ma mniej do roboty? Niekoniecznie. W tym sezonie Bundesligi miał 27 interwencji w 17 meczach - przed rokiem 50 w 31, czyli ta średnia interwencji na mecz jest niższa o ledwie dwie setne. W ostatnim sezonie pod wodzą Juppa Heynckesa miał tą średnią najniższą (1,29) - warto więc sprawdzić, jak przenosi się to na stosunek obronionych strzałów do straconych goli. Tu nie ma porównania - w obecnym sezonie do siatki Bayernu wpada niemal co siódmy strzał rywali (6,75). To odpowiednio dwu- i trzykrotnie wyższa średnia w porównaniu z rozgrywkami 2013/14 i 2012/13. Skoro wiemy również, że kierunki czy dystans strzałów przeciwników nie uległy zmianie, to można całkiem bezpiecznie założyć, że jakość stwarzanych szans jest podobna. Co więc się zmieniło? Bayern skuteczniej nie dopuszcza rywali do akcji i strzałów - także dzięki dalekim wyjściom swojego bramkarza - ale rzadziej je blokuje (w tym sezonie ledwie 19 interwencji, w poprzednim aż 62!). Dlatego też Neuer wcale nie jest tak bezrobotny, jak niektórzy próbują to sugerować - również nie jest nieskuteczny...

To jednak powinniśmy wiedzieć, bo Neuera znamy od lat - potrafi kapitalnie interweniować, wyczekuje na ruch strzelca, podejmuje dobre decyzje, ma świetny refleks... Zajmijmy się więc kolejnym mitem - gry na przedpolu, czyli przy dośrodkowaniach rywali. Otóż niemiecki golkiper nigdy nie był golkiperem chętnie wychodzącym do piłek posyłanych z bocznych sektorów. Przecież Bayernie zawsze miał obrońców świetnie grających głową. Neuer jest szybki, zwinny i odważny, ale ryzykuje rzadko - a nawet coraz rzadziej. O ile jego średnia złapanych dośrodkowań jest niewiele wyższa w porównaniu do poprzednich dwóch sezonów, tak liczba wypiąstkowanych piłek mówi wszystko. W rozgrywkach 2012/13 zaliczył 14 takich interwencji, w kolejnych 18, a teraz, na półmetku, ma ledwie... jedną. To pokazuje również, że Neuer zdecydowanie ogranicza ryzyko wyjść, gdy nie jest w stu procentach przekonany o swoim sukcesie. Dlaczego w stu procentach? Bo w tegorocznej Bundeslidze, Lidze Mistrzów oraz na Mistrzostwach Świata nie popełnił przy wyłapywaniu dośrodkowań żadnego błędu.

neuer

Co nie znaczy, że miał ich sporo. W klasyfikacji wyłapanych dośrodkowań bramkarzy z pięciu czołowych lig (przynajmniej 10 rozegranych spotkań) jest dopiero na 69. miejscu. W Lidze Mistrzów zajmuje osiemnaste miejsce, na mundialu był trzynasty, ale tylko trzech innych bramkarzy, tak jak on, rozegrało aż siedem spotkań - i każdy z nich miał więcej interwencji. Za Neuerem przemawia więc skuteczność - zarówno na linii, jak i na przedpolu.

Ktoś zaraz krzyknie, że przecież Neuer doskonały nie jest, a najlepszym przykładem będzie - jak w zamieszczonym wyżej ćwierknięciu mojego redakcyjnego kolegi, Łukasza Godlewskiego - gol Arkadiusza Milika z meczu Polska - Niemcy. Faktycznie, to idealne odniesienie. Idealne, bo dokładnie ukazujące, jak mało charakterystyczne było to zachowanie dla niemieckiego golkipera. Obserwując powtórkę dostrzeżecie, że już w momencie dośrodkowania Neuer się zawahał, potem, gdy już zdecydował się na wyjście, jego pierwszy krok był do boku, a nie do przodu. Stąd, gdy Milik strzelał, Neuer dopiero wyskakiwał. Popełnił błąd, ponieważ inaczej niż zwykle ocenił sytuację - jak przy wyjściach poza pole karne, zapewne chciał wyrównać siły na przedpolu, gdzie było czterech napastników i tylko trzech obrońców. W Bayernie to się przy dośrodkowaniach niemal nie zdarza, ale tam również nie ma "pustych przelotów".

Neuer w klubie zawsze trzyma się linii. Warto przypomnieć sobie jego genialną interwencję w meczu z Romą (tym wygranym 7-1), gdy obronił strzał Gervinho z metra. Neuer nie jest słaby przy dośrodkowaniach - po prostu i on, i jego trener wiedzą, że refleks jest dużo silniejszą stroną, a i obrońcy zwykle spisują się bardzo dobrze. Są wyjątki - płaskie dośrodkowanie przy straconym golu z Mainz przeleciało tuż pod nogami jego kolegów (jak i był to jedyny "kanał" Neuera w tym sezonie...), w "Der Klassiker" Reusowi udało się wygrać pojedynek główkowy z Benatią, a z Hamburgiem w Pucharze Niemiec Neuer najpierw "odprowadził" rywala do linii końcowej, ale ten zdołał go przelobować i podać do ustawionego na drugim słupku kolegi. Również gol wpuszczony z Schalke na początku sezonu idealnie obrazuje styl gry Niemca i wymagania Guardioli. Neuer mógł dwukrotnie wyjść z bramki, ale za każdym razem pozostał na linii - to kwestia podziału ról.

Oraz wzajemnego zaufania. Na koniec warto wrócić do jego wyjść przed pole karne, interwencji na wślizgu, głową... Wszystko sprowadza się do oceny ryzyka - gdy rywal kontruje, często siły są wyrównane. Wyjście i wybicie piłki na aut niezależnie od strefy pozwala zdobyć Bayernowi kilka sekund na ustawienie się, odbudowanie struktury defensywnej. Guardiola wielokrotnie powtarzał, że najbardziej obawia się fazy przejścia z ataku do obrony - Neuer swoimi interwencjami dla Bayernu ją... wydłuża.

Powtórzę się i ja - gra Neuera, jak i każdego topowego bramkarza, polega na doskonałej ocenie sytuacji oraz podejmowaniu decyzji, świadomości własnych mocnych i słabych stron oraz tego, jak je umiejętnie wykorzystać w danej chwili. Thibaut Courtois świetnie potrafi odczytywać dośrodkowania i jednocześnie ruch rywali w jego polu karnym, dlatego interweniuje z takim spokojem, jest w odpowiednim miejscu wcześniej niż inni. Styl Neuera jest inny. Czy lepszy? Kłóćcie się między sobą, jednak fakt, że Niemiec swój doprowadził na granicę bezbłędności, perfekcji świadczy o jego najwyższej klasie.

(Dane za whoscored.com, squawka.com, analiza sytuacji meczowych - InStatScout)

© Zachodny do tablicy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci